Jak uratować kiciusia

Jestem miłośniczką kotów i niedawno sprawiłam sobie nowego kota. Jest to kot rasy europejskiej o ubarwieniu biało - rudym. Chciałam całego rudego kota, ale nigdzie nie dało się takiego załatwić. No trudno, ten też jest ładny. Zawsze miałam rude koty, bo uważam, że takie są najładniejsze, ale miałam też wyjątkowego pecha, gdyż żadnego z nich nie miałam dłużej niż dwa lata. Pierwszego ktoś mi ukradł, drugiego przejechał samochód, a trzeci stwierdził, że już mu się u mnie znudziło i wyprowadził się do sąsiadów. Mój kot ma dopiero kilka miesięcy, a już była z nim niezła afera. Biedak wlazł na drzewo i bał się zejść. Początkowo się tym nie przejmowałam, ale gdy spędził tam pół dnia żałośnie miaucząc zaczęło mnie to zastanawiać. Stwierdziłam, że muszę go sama stamtąd zdjąć, bo on na pewno sam nie zejdzie. Kot z lękiem wysokości... Szok... W garażu miałam dwie drabiny. Wzięłam tę większą, bo drzewo dość wysokie. Okazało się, że nawet ta większa drabina nie wystarczy, żeby dotrzeć do mojego kota. Swoją drogą szlag mnie trafił, bo dwie drabiny w garażu, a z żadnej nie ma pożytku. W końcu musiałam wezwać straż pożarną, żeby mi strażacy ściągnęli kotka z drzewa. Cała wieś przez miesiąc tylko o tym gadała...