Czarter Jachtu Mazury źle się skończył

W zeszłym roku z całą rodziną wybraliśmy się w czasie wakacji na Mazury. Wypad ten był już jakiś czas planowany i cieszyłem się, że wreszcie doszedł do skutku. Rodzice nie byli tak uradowani jak ja, a już tym bardziej moja siostra, której wcale nie spieszyło się zostawiać swojego chłopaka samego. Ale wyruszyliśmy i ja się cieszyłem, i to było najważniejsze. Na miejscu proponowałem rodzicom wiele różnych możliwości spędzania czasu, bo chciałem uniknąć, żebyśmy po prostu wylegiwali się na brzegu jeziora i nie robili nic. Udało mi się zafascynować ojca jachtami. Jako że mieliśmy trochę gotówki, przekonałem go, żebyśmy na dzień lub dwa wyczarterowali jakiś jacht. Poszliśmy razem do miejscowego biura i tam nastąpił czarter jachtu Mazury. Był to najpiękniejszy jacht ze wszystkich i ojciec trochę się wykosztował, ale jeśli o mnie chodziło, to było warto. Oczywiście kobiety w naszej rodzinie marudziły na całego, matka - że ojciec wyrzuca pieniądze w błoto, a siostra - że pewnie zaraz zrobi jej się niedobrze i że nie chce całych dni spędzać na jeziorze. Ale my byliśmy górą i wypłynęliśmy następnego ranka. Pech chciał, że natychmiast rozpętała się burza i wyniosło nas na sam środek jeziora, tak że nie wiedzieliśmy gdzie mamy płynąć. Rzucało nami strasznie i siostra płakała, a matka bała się, że utoniemy. Nic takiego się jednak nie stało, ale mimo wszystko czarter jachtu Mazury pozostanie dla nas niemiłym wspomnieniem.